obrazki

Gacie

gacie

Dwa dni w Pekinie.

Mam względem tego miasta takie uczucia jak Maria Peszek względem W-wy. Pieprzę cię miasto, twoje krwawe dzieje, bledną gdy dnieje. W pociągu powrotnym do S-haju spotkałem tubylca lat 30+ i fajnie sobie porozmawialiśmy o historii. „Wiesz”, powiedział, „oni tam, na plac, nie przyszli wcale, żeby zmienić system, tylko żeby go zreformować”. Więc opowiedziałem, co się działo w Polsce tego samego dnia, VIIIIXVIIV.  No i że u Was tutaj komunizm równał się niepodległość, a u nas to syf malaria korniki, i że babcia chowała się  przed ruskimi dwa tygodnie w piwnicy, bo gwałcili wszystko, co miało dwie nogi.

Tubylcy kiedyś na takie dictum robili głupie miny i strzelali oczami. A tu uśmiech, kiwanie główką. Tak, tak, im dłużej tu jestem, tym więcej takich rozmów, więcej zrozumienia.

W kraju, w którym telewizja przypomina gacie, wszystko jest możliwe.

Zwykły wpis
obrazki

Masaż

Salon masażu, jakich w Szanghaju wiele.

Duże, przeszkolone drzwi, przez które przeziera hol, wyłożony marmuropodobnymi płytami. Wewnątrz kurzą się plastykowe kwiaty, nad drzwiami zmysłowo lśni stylowy szyld: Massage.

Przed wejściem ustawiono dla zmyłki małą tablicę z listą rodzajów masażu, oferowanych rzekomo w lokalu. Przed tablicą przystanęły trzy turystki w średnim wieku i luźnych spódnicach, niechybnie Amerykanki (jedna Czarna). Stoją i cielęcym wzrokiem przyglądają się ofercie.

Tuż obok dwie wymalowane Chinki, wbite w małe czarne sukienki, wydekoltowane i kończące się nieco poniżej pępka, zaciągnęły straż u wrót salonu. Jedna z dziewcząt wesoło macha do facetów idących ulicą.

Druga – z wyrazem najwyższego zdumienia na twarzy – przygląda się turystkom.

Amerykanki też się dziwią. Wreszcie zaczyna do nich docierać, że nie o taki masaż im chodziło.

Zwykły wpis